Wiadomości » Newsroom

Kraków przestaje tolerować golasów

Jak donosi lokalny dodatek do Gazety Wyborczej, obnażeni turyści nie mają już co liczyć na obsłużenie w ogródkach na Rynku Głównym w Krakowie. Restauratorzy, którzy będą przymykać na oko na takie ekscesy, mogą nawet stracić pozwolenia na działalność. Kraków wypowiada w końcu wojnę golasom z Wysp...

W sobotę krakowski Rynek miał zakwitnąć kolorowymi parasolami kawiarnianych ogródków. 15 restauratorów dostało już na to pozwolenia od miasta. Parasole wprawdzie pojawiły się na płycie, ale żaden z restauratorów nie zdecydował się na wyciągnięcie ich z folii i ustawienie stolików. Zgodnie stwierdzili, że przy pogodzie, jaka była w miniony weekend, na klientów gotowych usiąść pod chmurką raczej nie było co liczyć.
W pełni sezonu na Rynku i w jego najbliższych okolicach będzie działać około 50 ogródków. Nie każdy jednak będzie mógł w nich wypić kawę czy piwo. W życie weszły nowe przepisy, w myśl których obsługa ma natychmiast wypraszać osoby niekompletnie ubrane albo takie, które zaczną się rozbierać do rosołu.
„Restauratorzy, którzy będą przymykać oko na takich klientów, muszą się liczyć z tym, że zwiną ogródki. Rozwiążemy z nimi umowę", uprzedza Tadeusz Czarny, dyrektor wydziału spraw administracyjnych magistratu.
Miejscy urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że chodzi przede wszystkim o pijanych Anglików, którzy ganiali po płycie Rynku na golasa i w takim "stroju" niejednokrotnie zasiadali do kolejnego piwa. Obsługiwano ich, bo chęć zarobku ze strony właścicieli pubów i restauracji była silniejsza niż dobry smak. Ale większość restauratorów też chciała zaostrzenia zapisów.
„Wystarczy popatrzeć na tytuły prasowe i fotografie z ubiegłego sezonu, aby zrozumieć, z czym mieliśmy do czynienia", mówi Leszek Lejkowski, przewodniczący Stowarzyszenia Gastronomików Rynku Głównego. „Dzięki obrazkom gołych Anglików ganiających po Rynku w świat poszła fama, że w Krakowie można robić dosłownie wszystko. Najwyższy czas coś z tym zrobić, w przeciwnym razie staniemy się stolicą plebejskiej rozrywki. Nie wyobrażam sobie, aby w Wenecji na placu św. Marka został obsłużony niekompletnie ubrany klient. Do takich standardów powinniśmy zmierzać."
Większość restauratorów podkreśla, że nie będą na razie wystawiać w swoich lokalach specjalnych tabliczek z taką np. informacją: "We do not serve clients dressed inappropriately". Egzekwowaniem prawa ma się zająć profesjonalna firma ochroniarska, którą chcą wspólnie wynająć. Oprócz dyscyplinowania uciążliwych klientów ma ona również zadbać o to, aby do gości nie podchodziły żebrzące osoby, w tym m.in. dzieci.
Nowe przepisach budzą sporo kontrowersji. „Mnie osobiście zapis dotyczący niestosownego stroju bardzo śmieszy", mówi Wojciech Kozdronkiewicz, miejski radny z PiS-u. „Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że kelner podchodzi do kogoś i mówi: Przepraszam, ale pana to my nie obsłużymy, bo jest pan ubrany nie tak jak trzeba czy za bardzo rozebrany. No bo niby co to znaczy niestosownie ubrany? Moim zdaniem to będzie martwy zapis." (...)
Pierwsze ogródki na Rynku przyjmą klientów, kiedy tylko poprawi się pogoda; koniec sezonu - 15 listopada.

źródło: Gazeta Wyborcza Kraków, gazeta.pl

Komentarze

03.03.2008 19:18

Wesolo maja w tym Krakowie ;-)

Dodaj komentarz

Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

Rejestracja