BrewDog, malutki browar zlokalizowany gdzieś w Aberdeenshire, deklaruje, że jego nowe piwo o nazwie Tokyo zainspirowane zostało grą typu Arcade z lat 80-tych, nota bene najpopularniejszych chyba właśnie w kraju kwitnącej wiśni. Tokyo, określane jako "międzygalaktyczny, fantastyczny stout dojrzewający w dębowych beczkach", warzone jest ze specjalnych słodów z dodatkiem jaśminu i żurawiny. Niestety, entuzjazmu w temacie nowego produktu nie podziela Jack Law, szefujący niezależnej organizacji Alcohol Focus Scotland, koncentrującej się na promowaniu "odpowiedzialnego picia". Jak sam stwierdza, jest wysoce rozczarowany pojawieniem się tak mocnego napitku na rynku, zwłaszcza wobec rosnących ostatnimi czasy "socjalnych i zdrowotnych problemów związanych z alkoholem".
„Jakie można znaleźć możliwe uzasadnienie dla wprowadzenia na rynek tak silnego piwa?", pyta retorycznie. „Super-mocne drinki są zwykle preferowane przez młodzież oraz osoby z problemami alkoholowymi - czy tak właśnie wygląda grupa kliencka w którą celuje browar?", kontynuuje.
Zdaniem Lawa, 330 mililitrowa butelka piwa, powinna średnio zawierać około 1,5 "dawki" alkoholu. Tokyo zawiera ich tymczasem cztery. Tymczasem zalecana maksymalna ilość alkoholu dla mężczyzny to właśnie cztery dawki dziennie. Dla kobiety - jeszcze mniej.
James Watt, dyrektor zarządzający BrewDoga ma jednak pewne zastrzeżenia, jak sam określił, natury filozoficznej, do wątpliwości przedstawionych przez dyrektora antyalkoholowej agencji.
„Wszystko winno być pod kontrolą. Włączając w to samokontrolę (odpowiedzialnej osoby - przyp. red.). Co jest logiczne, czasami zdarzają się chwile, kiedy trzeba zdecydowanie przekroczyć jakieś normy. I właśnie na takie okazje powstało to piwo". Dodaje, że w związku z ceną 4 funtów za butelkę Tokyo kosztuje dokładnie funta za "dawkę alkoholu". Porównując to do "normalnego" piwa w przypadku którego za funta można nabyć już 3,8 dawki alkoholu, widzimy że nie jest to piwo do picia na codzień.
Tak czy owak, ciekawi jesteśmy czy tak silny napitek sprawdzi się na wyspie, gdzie klasyczne piwo ma góra 4% zawartości alkoholu. Dla niejednego mieszkańca kontynentu Tokyo może się bowiem wydać zbyt silne. A co dopiero dla flegmatycznego i przyzwyczajonego do lekkich piw Anglika czy Szkota...
źródło: FT.com
za zdobycie informacji dziękuję etriusowi