czegos nie rozumiem - w duzym browarze na nocnej zmianie byla tylko jedna osoba?
Wiadomości
»
Newsroom
Śmiertelny wypadek w Łomży
|
|
Wypadek miał miejsce ok. godz. 5 rano w pobliżu maszyny służącej do rozlewu w butelki. Leżącego, martwego mężczyznę znaleziono w pewnej odległości od jego stanowiska pracy z poważnymi obrażeniami klatki piersiowej i głowy.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Łomży. Na miejsce wypadku przybyli też inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy. Oprócz tego prokuratura zleciła wykonanie ekspertyzy specjaliście od maszyn do produkcji spożywczej. Maszyna, przy której zginął mężczyzna, została czasowo wyłączona z użycia. Na wyniki śledztwa tudzież jakiekolwiek inne wyjaśnienie sprawy pewnie trzeba będzie trochę poczekać...
źródło: polskalokalna.pl
Komentarze
|
|
|
|
Na jednej linii do rozlewu do butelek jest to bardzo możliwe. Człowiek ma w nowoczesnym browarze niewiele do roboty. |
|
|
to gdzie w takim razie byl monitoring? i czy nikt sie ze soba nie kontaktuje podczas pracy, nawet jezeli ludzie pracuja w roznych miejscach daleko od siebie? |
|
|
hm... w sumie nie jest powiedziane wprost, że monitoringu nie było. A co do drugiej części pytania: wydaje mi się, że jeśli ktoś po prostu nadzoruje pracę maszyny, to niekoniecznie jest powód żeby się z nim kontaktować w środku nocy. Chyba, że wynikną jakieś komplikacje przy samej produkcji... |
|
|
Umarl czlowiek. Nie zastanawiajcie sie nad tym jak wygladaja procesy produkcji albo nadzoru. Lepiej odmowcie jeden Wieczny Odpoczynek. |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja
Jak donosi serwis internetowy

4
Wyślij