to sa jakies jaja! ale Czesi sa tez troche sami sobie winni - wystarczyloby zrobic jakas miesieczna akcje i przerzucic sie tylko na Staroprameny albo na Budweisera i ci od Pilsnera od razu zaczeli by cieniej kwiczec
Wiadomości
»
Główne
Pilsner tańszy w... Niemczech?
Kategoria: Piwa | Tagi: Pilsner-Urquell , Kaufland , Plzeň , Niemcy , Plzeňský-Prazdroj , Czechy , Absurdy
|
|
Czyż jednak trzeba sięgać daleko aby odnaleźć podobne przypadki? Zanim przejdziemy do meritum przypomnimy Wam tylko słynne już na całą Polskę protesty płockich kierowców przeciwko absurdalnej sytuacji - otóż benzyna produkowana przez płocki Orlen najdroższa jest... w Płocku. To samo ma miejsce w przypadku... czeskiego piwa. Jak to możliwe? Przeczytajcie sami...
Hipermarkety Kaufland w czeskim Plzňu oraz niemieckim Neuwied na brzegu Reu dzielą nie tylko setki kilometrów. Różni je także, paradoksalnie, cena piwa Pilsner Urquell. Oczywiście różnica powinna być! W końcu to samo piwo powinno być tańsze pięć kilometrów od browaru niż setki kilometrów dalej, w dodatku za granicą... Zaraz, zaraz... problem w tym, że Pilsner jest tańszy - tyle że w Niemczech! I to sporo...
Dla porównania: półlitrowa butelka piwa Pilsner Urquell kosztuje w Czechach 19,90 KČ (czyli niecałe 2,80 PLN - przyp. red.). W niemieckim hipermarkecie kosztuje tymczasem... 3,50 korony taniej (w przeliczeniu z EUR na koronę czeską - przyp. red.)
Tym samym Czesi, muszą za swoje własne piwo, które czeski SABMiller reklamuje sloganem "prazdroj všech piv" (nieprzetłumaczalna gra słów: Prazdroj - jednocześnie nazwa piwa oraz słowo oznaczające "praźródło" - przyp. red.) zapłacić jedną piątą drożej, niż Niemcy, którzy piwo to kupują jako importowane! Aby wszystko było jasne - nie mamy tutaj do czynienia z żadną promocją. Czescy dziennikarze porównywali bowiem ceny bieżące, czyli aktualne cenniki sieci Kaufland w dwóch różnych miastach.
Jak całą sytuację tłumaczą dysydenci Plzeňského Prazdroje? Ano bardzo prosto. „W Czechah Pilsner Urquell jest typową marką premium, zawsze i wszędzie, tak więc żadnych promocji i obniżek na ten produkt nigdy nie będzie", wyjaśnił enigmatycznie rzecznik spółki, Jiří Mareček. Tymczasem "ludzie z branży", wypowiadają się na temat różnic cenowych w sposób bardziej bezpośredni: „Są (Prazdroj - przyp. red.) u nas absolutnym liderem rynku, tak więc mogą sobie pozwolić na cokolwiek. Oprócz tego mają jeszcze przecież bardzo lojalnych konsumentów", mówi Pavel Říha z agencji PPM, zajmującej się na codzień badaniami czeskiego rynku. Ponadto Prazdroj nie musi się obawiać, że Czesi zaczną jeździć za granicę, w celu oszczędzania przy zakupach swojego ulubionego piwa. Nawet jeśli na jednej skrzynce da się w ten sposób oszczędzić do 70 koron.
Wszyscy jednak zgodnie konstatują, że wysoka cena i tak nie odstraszy ludzi od ulubionej marki.
„Prazdroj ma w Czechach grupę klientów, którzy na pewno nie będą za tym piwem jeździć do Niemiec, kupią je u siebie za każdą cenę", mów Jan Veselý z Czeskiego Związku Browarów i Słodowni.
Zdaniem czeskich specjalistów od marketingu, "plzeňská dvanáctka" (czyli po prostu Pilsner Urquell - przyp. red.) stała się najzwyczajniej w świecie "dojną krową", i coraz więcej osób mówi o tym wprost - bez ogródek.
Innymi słowy, mówimy o produkcie, który ma bardzo duży udział w rynku i generuje jego producentowi krocie, będąc przy okazji lokomotywą sprzedaży. Cóż zresztą w tym dziwnego, skoro ta jedna, jedyna marka przyniosła południowoafrykańskiemu inwestorowi w roku 2006 około 3,5 miliarda koron czystego zysku przed opodatkowaniem (prawie pół miliarda złotych - przyp. red.). W dodatku zyski ze sprzedaży piw marki Pilsner Urquell wciąż rosną...
Na koniec możemy dodać, że praktyka stosowania niższych cen za granicą niż u siebie nie jest wcale taka rzadka. Heineken jest w Czechach dużo tańszy niż w rodzimej Holandii, a i tak nie osiągnął żadnego rynkowego sukcesu u naszych południowych sąsiadów. Tutaj jednak trzeba dość ostro skorygować sądy naszych kolegów z portalu internetowego iDnes. Jak bowiem sami, na własne oczy (i języki) stwierdziliśmy, Heineken, który sprzedawany jest w kraju Szwejka nie ma absolutnie nic wspólnego z piwem produkowanym w kraju tulipanów. Ma natomiast "dobrze nam znany" kod kreskowy zaczynający się od 590... W tym momencie wypadałoby więc porównać cenę Heinekena w polskim i czeskim hipermarkecie. I chyba nie wyglądałoby to tak, jak opisują nasi czescy koledzy...
Wróćmy jednak do Pilsnera. Zdaniem wielu znawców tematu, Niemcy zostały przez włodarzy Prazdroju (a może i samego SABMillera, trudno powiedzieć kto za tą decyzją stoi - przyp. red.) uznane za kluczowy rynek zbytu. Jednakowoż sprzedaż czeskiej lokomotywy jednoznacznie kuleje. Prazdroj funkcjonuje na rynku naszych zachodnich sąsiadów tylko i wyłącznie jako "jeden z wielu producentów". W tym kontekście nie dziwi niska cena "flagowego piwa", zwłaszcza wobec faktu, iż całkiem niedawno, firma zdecydowała się na rozpoczęcie bardzo dużej kampanii reklamowej w mediach. Sugerowałoby to, że za jakiś czas cena Pilsnera Urquella, miałaby osiągnąć "normalniejszy" poziom.
Tymczasem Czesi piją droższego Pilsnera od Niemców, większość piwoszy i tak nie zastanawia się nad własnymi poczynaniami, zaś pojedynczy dziennikarze rwią sobie włosy z głowy. Naprawdę czeski film...
źródło: iDnes.cz, własne
Komentarze
|
|
|
|
"narzucające absurdalną politykę sprzedaży i niezrozumiałe zasady marketingu..." jak to? przieciez kazdy wie ze chodzi o zysk? :) to jest tak zorganizowane zeby byl jak najwyzszy a ze czasem wychodza takie paradoksy no coz :) firma Alpinus upadla przez wejscie na zagraniczne rynki chociaz kurtki tej polskiej firmy byly tansze w Niemczech i Austrii niz w Polsce to nikt nie chcial ich kupowac... pozniej juz schodzily za pol ceny z powrotem w Polsce zeby cokolwiek jeszcze z wtopionej kasy odzyskac :) watpie zeby dla Niemcow Pilsner Urquell byl jakas atrakcja... no moze wypity podczas weekendu w Czechach :D |
|
|
@raven moze ktos ze Staropramena zlecil iDnes ten artykul :D:D:D zeby zniechecic Czechow do Urquella :D |
|
|
ale musisz sie zgodzic ze to jest dziwny paradoks. to tak jakby chleb w sklepie firmowym piekarni byl drozszy niz w jakims osiedlaku na drugim koncu miasta. |
|
|
wersja angielska VII tomu Harry'ego Pottera byla w Polsce tansza niz w Wielkiej Brytanii :D:D:D wiem ze to wyglada dziwnie ale widocznie im sie to oplaca ;) |
|
|
a obie byly robione w tej samej drukarni? :P |
|
|
no tak :) nawet byla cena w funtach wydrukowana ktora nijak miala sie do tego ile ksiazka kosztowala w Polsce :D |
|
|
no to taki sam paradoks. tylko ze z drugiej strony za cene sugerowana w funtach to pewnie u nas nie sprzedali by ani jednej ksiazki. A za czeska cene Pilsnera piwa schodzily by w Reichu pewnie tak samo - moze troszke gorzej |
|
|
Tolkiena też kupowałem dużo poniżej ceny sugerowanej, skompletowałem tak chyba połowę "History of the Middle-Earth". Przypominam jednak obu panom, że nie rozmawiamy o rynku księgarskim tylko o piwie ;) |
|
|
Prawo rynku, Slobo ;-) |
|
|
No dobrze, ale te Pilsnery nie leżą w Niemczech po outletach ;) |
|
|
Ksiazek Tolkiena chyba tez nie kupowales z wyprzedazy? ;p |
|
|
Tak prawdę powiedziawszy to nie pamiętam. Ale chyba przecenione były... |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja
To co opiszemy poniżej zasługuje na miano prawdziwego czeskiego filmu. Piwoszom z Plzňa nie jest jednak bynajmniej do śmiechu... Cała sytuacja wpisuje się zaś idealnie w obraz zglobalizowanego świata, w którym dominują koncerny, narzucające absurdalną politykę sprzedaży i niezrozumiałe zasady marketingu...

4
Wyślij