Wiadomości » Główne

Rozbiór Kozła

Mieliśmy już na stronach Piweczka Porównanie Koźlaków, czemuż nie miałoby być wzajemnego pojedynku... Kozłów? A ponieważ naczelnemu udało się zdobyć zarówno czeskiego jak i (licencyjnego) słowackiego Kozla "komparatystyka organoleptyczna" prosiła się sama przez się...

W dobie wściekłego warzenia piw licencyjnych, zwłaszcza w obrębie tych samych grup czy kompanii browarniczych trzeba uważnie przyglądać się kontretykietom. Inaczej człowiek tak naprawdę nie wie co pije. Albo raczej: wie co pije, ale nie wie gdzie ów złocisty napój został uwarzony. Coraz częściej ta sama marka produkowana jest bowiem w kilku miejscach, i nie dotyczy to tylko rynku jednego kraju ale i coraz częściej różnych państw. Nie jest to też problemem "marek flagowych" poszczególnych piwnych gigantów. Coraz częściej na zasadzie sublicencji produkowane są bowiem w państwach ościennych także piwa, które do niedawna uznawaliśmy za drugoligowe. Nie inaczej jest w przypadku Velkopopovickiego Kozla. Piwo ani wybitne, ani posiadające status trunku kultowego, doczekało się kilku już wcieleń zagranicznych. Najbliższym (nie tylko geograficznie) jest oczywiście wersja słowacka i nią zajmiemy się w świąteczny czas...

Smak:
Hm.... zaskoczenie? Czy może jednak nie? Mimo wszystko oryginał powinien wygrać ze swoją własną kopią. Tymczasem piwo z Velkých Popovíc w moim odczuciu przegrywa ze swoim lustrzanym odbiciem warzonym w (również) Veľkým Šarišu. Smak słowackiego piwa jest zdecydowanie treściwszy, głębszy i pełniejszy. Jak na koncernową dziesiątkę - wręcz imponujący. Velké Popovice nie od dziś uznawane są u naszych południowych sąsiadów za browar II kategorii, tak samo jak Šariš na Słowacji należy bezwzględnie do I ligi. Ma to przełożenie na smak, ma to nawet przełożenie na cenę (słowacki Kozel jest piwem relatywnie droższym od swojego czeskiego pierwowzoru). Lepsza reprodukcja niźli jej źródło? Cóż, w XXI wieku widać wszystko jest możliwe...

Kolor:
Tutaj, tak naprawdę, nie ma się nad czym rozwodzić. Oba piwa w zasadzie są nie do odróżnienia, zaś ich bezpośrednie porównanie zasługuje na bezwarunkowy remis.

Piana:
Oba Kozły charakteryzują się równie nietrwałą i szybkoopadającą pianą. Żaden, tak naprawdę, nie zasługuje na krztynę pochwały w tym zakresie. Co innego - jeśli chodzi o konsystencję. Tutaj palmę pierwszeństwa należy jednak przyznać Kozelowi z Czech. Jego piana jest drobnopęcherzykowa, zwarta i bardzo udana pod względem budowy, kontrastując dość wyraźnie z gruboziarnistą i mocno rozdmuchaną, nierówną pianą w wersji słowackiej...

Zapach:
Tutaj, dla odmiany, wskazanie na Kozla Šarišowego. Czeski produkt jest pustawy, wodnisty i czuć w nim tak naprawdę tylko chmiel. W słowackim czuć wprawdzie głównie słód, jednak chmiel jest przynajmniej choć trochę wyczuwalny, zaś ogólna tendencja do "šarišowości" piwa, bardziej wychodzi mu na dobre niż na złe. Można wręcz powiedzieć, i będzie to komplement, że "lekko zalatuje starym dobrym mnichem"...

Wysycenie:
Największa dysproporcja i najpoważniejszy dysonans między tymi piwami. Czeski kozel nagazowany jest wprost idealnie - gaz wyczuwalny jest na języku naprawdę cudownie, widoczny jest także gołym okiem w szklanicy. Jego równomierna praca oraz odpowiednie rozłożenie sił w czasie mogą wprawić niejednego piwosza w zachwyt. Tego samego nie powiemy już niestety o Koziołku Made in Slovakia. Tutaj gaz jest po prostu dość kiepski, przynajmniej porównując do przywoływanego wyżej pepika. Nie wytrzymuje zwłaszcza próby czasu, choć tak naprawdę już na samym początku widoczne są wyraźne dysproporcje...

Opakowanie:
Trudno mówić tutaj o jakichkolwiek różnicach jeśli etykieta i krawatka są kubek w kubek identyczne. Piwa różnią się tak naprawdę tylko kontretykietami - zgodnie z dyrektywami unijnymi oraz prawodawstwem Słowacji kontra jest tłumaczona, zawiera kilka informacji więcej (licencjodawcę) oraz nieznacznie różni się kolorystycznie. Obie butelki wydają się jednak identyczne i na dobrą sprawę nie sposób je odróżnić, zwłaszcza jeśli stoją do nas przodem...

Podsumowanie:
Wbrew wszelkim moim oczekiwaniom, lepiej wypadło jednak piwo ze wschodniej Słowacji. Decydują o tym głównie różnice smakowe, może niewielkie, ale jednak istotne. Drobne rozbieżności zapachowe czy dotyczące piany, to już tylko przysłowiowe kwiatki do kożucha. Nie oznacza to bynajmniej, iż czeski oryginał jest piwem złym. Mając jednak do wyboru dwie skrzynki - jedną ze Słowacji a drugą z Czech, po krótkim zastanowieniu sięgnąłbym jednak po Kozla z okolic Koszyc...

Piotr Wójcik

Komentarze

Miranda Lotto :)
37 Wyślij
26.12.2007 09:04

w New Yorkerze na Slowacji jest wiekszy wybor i to duzo wiekszy niz w Polsce wiec cos w tych Slowakach drzemie ;D jakas sila i potega ;)

26.12.2007 19:13

A ja zrobię lekki OT - strona Corneliusa ruszyła :) Jak dla mnie jest przepiękna :D

26.12.2007 19:29

slobo, skad ty bierzesz te piwa? bo przeciez nie jechales chyba specjalnie na slowacje przez czachy?
kupilem sobie niedawno czeskie kozly i czekaja na wypicie ale nie wiem skad wziac slowackie zeby sobie samemu sprawdzic to co jest opisane wyzej. Ma ktos jakis pomysl? :P

26.12.2007 19:41

Zrobić sobie mini wypadzik na Słowację np. na Silvasa :D Przy okazji będzie można się zaopatrzyć w piweczko, o którym tutaj mowa :D

26.12.2007 20:35

Z żadnej czachy ;)
Akurat słowackie Koziołki, wraz z kilkoma innym piwkami nabyłem w Lesnicy. Starczy śledzić forum żeby wiedzieć :D
Wyjazd rzeczywiście przygodny (w zasadzie piesze przejście ze Szczawnicy), ale skoro krótko przed tym byłem w Brnie skąd przywiozłem czeskie Koziołki, żal było przepuścić taką okazję. Zostawiłem więc sobie tą zabawę na święta... ;)

27.12.2007 12:45

Dla mnie Veľký Šariš to raczej miasto w okolicach Prešova aniżeli Koszyc. No ale z perpektywy Sosnowca w okolicach Gleiwitz pewnie świat wyglada inaczej :P

27.12.2007 12:53

Nie każdy kojarzy Prešov... :P

27.12.2007 13:12

No i właśnie dlatego powinien sobie poszukać ;))

27.12.2007 13:15

To niech od razu szuka Šariša ;)

27.12.2007 13:38

Jak chce to niech szuka jak mu tam wygodniej. Prešov jako ośrodek administracyjny wyższego rzędu tj. siedziba kraju prešovskiego, węzeł komunikacyjny oraz po prostu najbliższe Šariša duże miasto, jest zupełnie niezłym punktem odniesienia. Zdecydowanie lepszym niż Koszyce :P

27.12.2007 13:39

A niech Ci będzie... :P
(nawet jeśli oba miasta dzieli coś ok. 30 kilometrów :P)

27.12.2007 13:46

Ca. 30 km dzieli Sosnowiec od Gleiwitz. Niby niewiele, ale... ;)

28.12.2007 11:37

Co do wyższości "reprodukcji" nad oryginałem. Przypomnę, że nie jest to wcale żadna nowość charakterystyczna dla XXI w. Licencyjny Grolsch z Braniewa czy Heniek z Żywca już w ubiegłym wieku były uważane za lepsze od oryginałów ;)

28.12.2007 23:07

Co do Grolscha jeszcze bym się zgodził, ale co do Heńka z Żywca to już jakoś tak niekoniecznie ;)

29.12.2007 17:47

A czy ten czeski Kozel aby na pewno był z Velkych Popovic, a nie z Plzna?
Po drugie akurat Crny Kozel to jest pierwsza liga jeżeli chodzi o markę i jej rozpoznawalność. Jasne odmiany Kozla rzeczywiście już szału nie robią.
Zresztą co tu się rozwodzić - koncernówka jako i u nas.

29.12.2007 18:50

Był w butelce. Z tego co wiem, to Kozla w Plzňu w ogóle się nie trzepie, a ten który robiony jest w Nošovicach, czyli właściwie mojej rodzinnej okolicy (choć pewnie zaraz się delvish przyczepi, bo to jednak więcej jak te 30 kilometrów ) występuje tylko i wyłącznie w postaci KEGów...
ezwzględnie Černý Kozel to jest I liga jeśli idzie o świadomość brandu. Jeśli idzie o moje kubki smakowe - zdecydowanie nie...

29.12.2007 18:52

Chociaż... nie. W linii prostej to chyba nawet tylko 20 km jest :)

29.12.2007 19:36

W Plznie to się robi prawie wszystko z czeskiego portfolio SABMillera. Tyle zapamiętałem z wycieczki do browaru. Kozel był na 100%.

29.12.2007 19:54

Hm... poprzeglądam kontretykietki i może coś więcej wywnioskuję. Może...

02.01.2008 10:21

juz wiem skad wziac te slowackie :)
sa dosc popularne i byly we Vrutkach w markecie, nawet na stacji benzynowej byly. wypic jeszcze nie zdazylem - za duzo wrazen :D

03.01.2008 17:10

To oddajesz polowe tego cos naprzywozil ;-)

04.05.2008 18:20

Plzen Kozela trzepie na pewno, bo takowego dziś piłem i czekam na dodanie mojego zgłoszonego Kozela, żeby go umieścić w pamiętniku:). Nie wiem co prawda od jak dawna ale można go zobaczyć na stronie plzenskiego prazdroju. Nie ma, jak mieszkać blisko hranicy:). Ja sobie robie rowerowe wypady do okolicznych Petrovic kolo Karviny na zapasy.

Dodaj komentarz

Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

Rejestracja