to ladnie z waszej strony ze daliscie jako nagrode w konkursie to lepsze piwo :)
ale czy wiedzieliscie juz wtedy, ze to jest to lepsze? :P
Wiadomości
»
Główne
Powiało fińskim chłodem...
Kategoria: Łeb w Łeb | Tagi: Lapin-Kulta-IVA , Finlandia , Koff-IVA , Porównania-Różnych-Marek
|
|
Wizyta eersena w Kraju Hokeja nie mogła zaowocować niczym innym jak prywatnym importem fińskiej produkcji piwnej. Wprawdzie większości naszych rodaków Finlandia kojarzy się albo z wódką o tej samej nazwie, albo (ewentualnie) z fińskim teamem hokejowym, zaś bardziej zorientowani wskażą może na Saku Koivu lub Jarrko Ruutu (jeśli ktoś lubuje się w brutalnej grze faul), niemniej jednak nawet w tym chłodnym podbiegunowym kraju kwitnie browarnictwo. Zdominowane wprawdzie przez zakłady przemysłowe, warto jednak zapoznać się z fińską ofertą piwną. Nawet jeśli akcyza w tym kraju osiąga szalone wartości... Czas więc na krótkie porównanie piw podobnych - a jednak różnych. Koff IVA zmierzy się z Lapin Kulta IVA...
Wprowadzenie
eersen: Oba porównywane piwa kosztują w Finlandii podobnie - drogo w sklepach oraz całkiem tanio w strefie bezcłowej na promie. Oba zakupić można głównie w małych puszkach 0,33 litra co sprawia dodatkowo, że cena jest w miarę przystępna. Pozostaje więc tylko pytanie czy są między nimi jakieś znaczące różnice?
slobodan: Dla mnie osobiście fińska produkcja piwna to absolutna nowość. Spodziewałbym się produktów mocnych, rozgrzewających, przeznaczonych dla zmarzniętych ludzi, pragnących szybkiego rozgrzania organizmu. Czas (najbliższy) jednak pokaże czy miałem rację...

Smak
eersen: Widać tu co najmniej różnicę klasy. Koff jest piwem takim sobie, natomiast Lapin Kulta możemy śmiało zaliczyć do całkiem smacznych. Nie ma się co dziwić, że właśnie to drugie jest najbardziej znanym fińskim piwem. Jest leciutkie w smaku i myślę, iż na zimę nadaje się świetnie. Koff razi nijakością. Może sam w sobie jeszcze by coś znaczył, a tak w zestawieniu przepada z kretesem.
slobodan: Mnie osobiście Koff wydaje się strasznie chimeryczny. Z początku sprawia wrażenie piwa, jakiego oczekiwałbym po fińskim browarze - konkretnego i mocarnego. Później pojawia się wyczuwalne nachmielenie, zaś na do widzenia piwo staje się nijakie i wręcz puste. To wszystko na przestrzeni małej puszeczki stanowi absolutnie zbyt dużo zwrotów akcji jak na moje podstarzałe i słabe serce. Lapin Kulta prezentuje się tutaj o niebo lepiej. Zrównoważony, jednostajny, rozgrzewający - mimo braku wyczuwalnego alkoholu. Absolutnie wskazanie na Lapina.
Kolor
eersen: "Co tam słychać Złociutki?" - nawet tutaj złoto Laponii wypada zdecydowanie lepiej. Barwa barwie nie równa, a przecież różnice rzadko bywają w tym elemencie tak wyraźne. Miło popatrzeć, jak jedno z fińskich piw blednie przy drugim. Czerwony kolor Koffa wskazuje chyba nawet na lekkie zawstydzenie.
slobodan: Dla mnie bezwzględnie remis. Nie wiem, gdzie eersen widział tutaj jakiekolwiek różnice, ja bowiem nie widzę żadnych...
Piana
slobodan: Bezwzględnie miłe zaskoczenie. Spodziewałem się czegoś dużo gorszego, i to w obu przypadkach. Tymczasem zaskoczył mnie efekt quasi-lawinowy, widoczny zwłaszcza w Koffie, aczkolwiek także Lapin Kulta prezentuje się tutaj naprawde imponująco.
eersen: Jest skłonność do remisu i chyba tylko całokształt, nadaje lepszego odczucia Lapinowi. Generalnie po odpowiednim nalaniu nie zauważymy głębszej różnicy, no chyba, że ktoś tak jak ja, będzie się starał na siłę wykazać, iż ktoś musi być lepszy.

Zapach
eersen: Niebieskie wypadło źle, czerwone jeszcze gorzej. Podobnie jak w Matrixie i jedno i drugie wydaje się być kiepskim wyborem, a mimo to można uniknąć najgorszego. Fanatyków wąchania nie znajdą owe fińskie specjały. Przydałby się im szybki kurs pozytywnej woni.
slobodan: Oba piwa trącą chemią i przemysłem spożywczym. Trudno wskazać tutaj piwo lepsze, tak jak trudno z reguły zdecydować co tak naprawdę okaże się "mniejszym złem". Minimalnie lepiej wypadł wprawdzie w moich oczach (nosie?) Koff, ale są to raczej dywagacje na temat wyższości dżumy nad cholerą...
Wysycenie
slobodan: Minimalne wskazanie na Lapina. Dlaczego? Nagazowanie odrobinę żwawsze, dające się wyraźniej odczuć oraz przede wszystkim trwalsze. Tutaj Koff niestety pozostaje w tyle.
eersen: Tu też byłbym w stanie postawić znak równości z lekkim wskazaniem na Lapina. Troszeczkę lepiej czułem bąbelki. Koff bardzo szybko ulega wygazowaniu. Może to kwestia malutkich puszeczek, jednak z tego co pamiętam z Lapina podawanego z kega, nawet wtedy nie imponował wysyceniem, więc tak chyba ma być.
eersen: Niebieska puszka mi się podoba. Ma w sobie to "coś". W ogóle zestawienie obu opakowań wygląda ciekawie właśnie ze względu na kolor przewodni. Jak pojedynek bokserski :D W czerwonym narożniku… Koff! W niebieskim… Lapin Kulta. A wygrywa… No właśnie!
slobodan: Tutaj akurat nie ma się nad czym zastanawiać. Design Koffa to tak naprawdę zwykła pańszczyzna (mimo, iż porządna), Lapin zaś w swoisty sposób chwyta za serce. Zwłaszcza, iż kolorystyka współgra z fińskim charakterem tego piwa. Bezwzględnie Lapin!
Podsumowanie
Ten sam rozmiar puszki, ta sama zawartość alkoholu. Oba pochodzą z Finlandii, oba nawet tyle samo kosztowały. I jakby tego było mało - mają identyczne parametry... Mimo to dwa piwa dzieli dość spora różnica, głównie smakowa. Koff przegrywa praktycznie pod każdym względem w tym zestawieniu, co przykro wróży, gdy tak dosadnie ulega się piwu, które do wybitnych nie należy. Mimo wszystko jednak, jeśli trzeba dokonać już różnicowania - to ewidentnie na korzyść Lapina. "Laplandzki Chłód" wieje zdecydowanie lepszym jakościowo mrozem od swojego konkurenta...
Komentarze
|
|
|
|
Chylę przed Wami czoło - tak katować się fińskim piwem dla dobra nauki... Ja bym tak nie mógł. |
|
|
Bez przesady ;) |
|
|
No to nie pozostaje nic innego jak poczekac te dwa dni na losowanie ;-) |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja

4
Wyślij