ciekawy reportaz - i ciekawe piwa zostaly tu opisane. Ale zeby zrobic sobie taka wycieczke to chyba trzeba na nia poswiecic i zaplanowac caly urlop. Chyba, ze znowu bedziemy grali z Finlandia albo Estonia jakis mecz na wyjezdzie :)
Wiadomości
»
Główne
Złoto płynie do nas przez Bałtyk
Kategoria: Publicystyka | Tagi: LIDO , Podróże , Le-Coq , Koff-IVA , Litwa , Estonia , Finlandia , Łotwa , Lapin-Kulta-IVA
|
|
"Vienybė težydi"
Państwa litewskiego nie trzeba przedstawiać, gdyż jego historia była przez bardzo długi czas nierozerwalna z naszą. Warto tylko wspomnieć, że od czasów II Rzeczpospolitej, dawne braterskie relacje zamieniły się w olbrzymią niechęć, którą nie bez powodu żywią do nas Litwini do dziś, czego świadectwem jest wciąż szczelnie zapieczętowane przejście graniczne w Ogrodnikach. Wizyta w Wilnie jest dobrym punktem każdej wycieczki dla osób, które lubią zwiedzanie kościołów. Tych w stolicy Litwy jest bez liku. Wilno w 2009 roku będzie europejską stolicą kultury, co wiąże się z ogromną rzeszą remontów w starej części miasta. Nas jednak zdecydowanie bardziej interesuje złocisty trunek. A jeżeli już o litewskich piwach mowa - stały się one słynne w Polsce ze względu na popularność marki Švyturys. Z tego względu podczas odwiedzin w tym kraju raczej mało kto zdecyduje się na sięgniecie po jakieś piwo z tego browaru. To ogromny błąd, gdyż należy wziąć do koszyka piwo Adler Bock, które w Polsce niestety nie jest dostępne, a jego smak jest godny uznania. Dobrze jest też zajrzeć do regionalnej litewskiej restauracji, w której oprócz skosztowania przysmaków regionalnej kuchni, będziemy mieć możliwość skosztowania piwa z beczki. W tej materii króluje Kalnapilis, który oprócz świetnego smaku uraczy nas podstawkami do piwa w kształcie puzzli, umożliwiającymi zbudowanie czegoś naprawdę wielkiego. Dla osób, które nie są obeznane w zwyczajach panujących w litewskich pubach - małe piwo to 0,5 litra, średnie - 1 litr, a duże to aż 2 litry, więc dwa razy zastanówcie się, czy aby na pewno chcecie duże. Jeśli nie w smaku wam przereklamowane Wilno - gorąco zapraszam do Kowna.
"Tēvzemei un Brīvībai"
Niedaleko Eleji znajduje się granica litewsko-łotewska. Stąd bardzo blisko do Rygi, która jest stolicą Łotwy. Ta uznawana jest za miasto o najpiękniejszej starówce ze wszystkich krajów Bałtyckich. Znajdziemy w niej piękne kamieniczki wybudowane w stylu secesyjnym. Każda zgrabnie odnowiona tak, by oczarować turystów. Nad miastem góruje Pałac Kultury, który jest niemal kopią tego położonego w Warszawie. Osoby, które w Litwie lub Łotwie szukałyby egzotyki, mogą się bardzo mocno zawieść, gdyż wyglądają one niemal tak jak Polska, choć z czystością jest o niebo lepiej. Ryga jest pełna pubów oraz restauracji. Łotysze uchodzą za drugich pod względem spożycia piwa na jedną osobę w Europie. Ciężko nie zauważyć, że jest to ojczyzna piwa. Można byłoby długo wymieniać warte polecenia browary lub piwa, ale w tej materii nie trzeba doradzać, gdyż naprawdę ciężko trafić na niewypał. Na przedmieściach Rygi natomiast trzeba koniecznie zawitać do browaru restauracyjnego LIDO Alus Darītavā w LIDO Recreation Centre, w którym sięgniemy po świetne niepasteryzowane piwa. Pod względem smaku nie ustępuje naszym browarom restauracyjnym, ale już pod względem rozmachu architektonicznego znacząco je przewyższa. Trzypoziomowy budynek mieści w sobie piwnicę piwną, bistro oraz restaurację. Znajdzie się też miejsce na klimaty dyskotekowe, a o większej liczbie atrakcji spokojnie możecie poczytać na stronie internetowej LIDO.
"Mu kallis isamaa!"
Podróż z Rygi do Tallinna upiększy nam bajeczny widok na Morze Bałtyckie, jaki będzie nam dość długo towarzyszyć, gdyż podróżować będziemy wybrzeżem. Odległość do stolicy Estonii tra dość długo, ale chwilę po opuszczeniu Łotwy możemy doznać małego szoku. Estonia wygląda na państwo bardzo bogate, szczególnie w zachodniej części tego kraju, a już najbardziej w samej stolicy. Może trochę dziwić, że PKB na jednego mieszkańca w Estonii jest ponad dwa razy większe niż w Polsce, gdyż kilka lat temu ten kraj był w dużo gorszej sytuacji niż nasz. Tallinn to kolejne miejsce, w którym należy koniecznie zahaczyć o starówkę. Ta jest dość kameralna, ale jest położona na wzgórzu i bajecznie komponuje się z panoramą miasta. W samej podróży do stolicy, można zatrzymać się w jakimś punkcie widokowym, by rozkoszować się magicznym położeniem miasta. Ciężko powiedzieć, jakie konkretnie piwo należy spróbować w Estonii, gdyż to zdecydowanie nie jest ojczyzna złotego płynu. A.Le Coq oraz Saku wydają się być najbardziej interesującymi browarami, które starają się trafić w gusta szczególnie zagranicznych konsumentów. Dla ciekawszego smaku polecam mocniejsze alkohole, ale nie polecam wódki, gdyż ta również nie należy do najatrakcyjniejszych.
"Oi maamme, Suomi, synnyinmaa!"
Do Finlandii przedostajemy się za pomocą promu. Dwa razy dziennie trasę Tallinn-Helsinki pokonuje prom firmy Vicing Line, który zabiera na swój pokład około 2 tysięcy osób. Jest to też zdecydowanie najtańsze miejsce w jakim możemy skosztować fińskiego piwa. Na pierwsze miejsce wyrasta tutaj Lapin Kulta IVA, które jest jednoznacznie promowane jako specjał prosto z Laponii. Smak jest dość interesujący, choć koneserzy piwa mogą poczuć lekki zawód. Na promie dość mocno promowany jest też drink: 0,44 litra Lapin Kulta IVA + 0,05 litra likieru ziołowego Jägermeister. Na lądzie dostaniemy też szansę spróbowania konkurencyjnego Koff IVA, w które jednak warto zaopatrzyć się na promie, gdyż sama Finlandia jest dla nas krajem bardzo drogim, mimo tego, że jest to najtańszy z krajów skandynawskich. Helsinki położone są po prostu bajecznie. Ciężko w słowa ująć magię tej zatoczki z wieloma wyspami. Miasto jest zadbane i od wielu lat budowane z pomysłem, tak by każdy element do siebie pasował. Naród tego państwa, które nie ma nawet stu lat jest zdyscyplinowany i z ogromną dokładnością przestrzega prawa. Może się wydawać, że jest to raj na ziemi, ale muszę z miejsca przestrzec mężczyzn, że Finki uchodzą za bardzo zimne kobiety...
Odwiedzenie tych czterech krajów jest niezwykle męczące, gdyż ciągnie ze sobą wiele kilometrów do przebycia, jednak taka wyprawa to olbrzymie pole do wspomnień, o które jednak warto powalczyć wybierając się na taką wyprawę. Jeśli macie jakieś przeżycia związane z piwem krajów bałtyckich oraz Finlandii to śmiało do nas piszcie, a my tylko lekko zaakcentujemy to, że na grudzień szykujemy dla was niespodziankę związaną z tym artykułem.
Roland Eersen
Komentarze
|
|
|
|
Z niecierpliwością czekam na możliwość zrecenzowania niektórych z opisanych powyżej wynalazków ;) |
|
|
@Slobo! Sprawdziła by się gdyby taki biznes był w naszych rękach :) A co do krajów bałtyckich. Póki co miałem być okazję tylko na Litwie. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że gdybym został tam dłużej oszczędności całego mojego życia zostały by przeznaczone na złocisty trunek. Szkoda, że w PL nie waży się tak dobrego piwa :( |
|
|
A ja nie jestem przekonana do takich rozwiązań. Wspólna grafika i podobne receptury uskuteczniane w sąsiednich krajach kojarzą mi się z McDonaldsem. Ta sama nazwa - ten sam przepis - ta sama grafika... Piwa mają być inne i wzbudzać różne uczucia. A nie klepane w sąsiednich krajach na jedno kopyto :( |
|
|
a ja jestem zwolennikiem tego zeby piwa byly smaczne reszta jest mi obojetna :D |
|
|
Smutne jest to, ze malo kto sie odwazy na taka wycieczke. Podejrzewam, ze nawet eersen by sie nie zmotywowal gdyby nie Polska - Finlandia. A piwa, z tego co widze, sa tam calkiem fajne i warte zaliczenia. Ale kogo stac na planowanie sobie wakacyjnego wyjazdu pod katem samych piw? |
|
|
ooo wypraszam sobie :) ta wycieczke planowalem od roku tylko cenowo to wychodzilo kiepsko i akurat trafilo sie z tym meczem w dodatku duzo taniej niz bez meczu w innych biorach podrozy :D jako prawdziwy Litwinofil chce tam pojechac znowu ale tym razem do samego (love) Kowna (love) na jakis czas :D btw gdybysmy spali na zlocie to moglibysmy planowac wyjazdy pod katem mydla nawet ;P:P:P |
|
|
Eee? Jakiego mydła? Nie ma takiego miasta na Litwie ;p |
|
|
skoro sa tacy ludzie ktorzy podrozuja by przywiezc najlepszy rodzaj piwa, kawy, bananow to pewnie sa tacy co szukaja najlepszego mydla ;D w bierhalle barman opowiadal mi ze byl u nich szwed ktorego pasja jest fotografowanie kazdego piwa ktore pije :D a ten szwed opowiadal o swoim szalonym kumplu ktory fotografuje kazdy kibel w ktorym sika!!! :D sa ludzie ludziska :D |
|
|
Obawiam się, że to ten sam Szwed, który zbiera korony na Ratebeer... ten sam który "zrecenzował" ponad 7 tysięcy piw (a może na dzień dzisiejszy 8 lub i 9 tysięcy). Nic to, że codzienie wpisuje od 5 do 8 recenzji różnych piw (wszystkie jakże uczone i natchnione). A może ja po prostu się nie znam i da się 7 dni tygodniu konsumować po 5 różnych piw i każde z nich rzetelnie recenzować? |
|
|
Na panelach degustacyjnych winiarzy degustuje się i ocenia kilkanaście conajmniej win i nikt nie ma z tym problemu. Po prostu nie przełyka się, ew. bardzo niewielką ilość potrzebną do oceny doznać posmaku po przełknięciu. |
|
|
Akurat co do wina to pozwolę sobie przytoczyć przykład doktoranta z moich studiów. Ponoć jako pierwszy zwiedzający w Šenkvicach pod Bratysławą uszeregował prawidłowo wszystkie 12 próbek (jakość, wiek) za co dostał mnóstwo suwenirów. Tyle co do wina. Jeśli idzie o piwo jestem, mimo wszystko zwolennikiem picia piwa na "dziewiczy smak" i tego sie trzymam z recenzjami do Piweczka. Ergo: planowałem dziś pierwszy po roku kontakt z Krakowiakiem (dzięki, e-prezes :)) ale wobec spożycia na rodzinnych imieninach sporej ilości Książęcego zrobię sobie raczej herbaty - a temat Krakowiaka powróci jutro... |
|
|
Nie trzeba wypić dużo, by ocenić próbkę. Zawsze możesz przepić wodą. Na targach EnoExpo po iluśtam już probkach (a wylewało się sporo) mieliśmy możliwość porównania 3 win: ten sam szczep, tylko różne stoki oraz 3 klasy wina - nieleżakowane w beczkach, półroczne i trzyletnie. Nie dało się ich nie rozpoznać w ciemno nawet po takiej ilości alkoholu jaką mieliśmy już w sobie. Późnijsze testy i degustacje nie wypadły już tak różowo ;) |
|
|
Co do piw z Finlandii to niestety miałem okazję dłużej się nimi "delektować". Wszelakie piwo zakupione w sklepie smakuje okropnie. Dotyczy to też marek importowanych z zewnątrz. Mam niejasne przeczucie że Finowie mają inne przepisy dotyczące składu piwa i zalatują one chemią. Urquela nie mogłem dopić do połowy. Chodzi zapewne o jakieś przeciwutleniacze czy inne draństwo. Piwo lane natomiast nie ma takich naleciałości. Finowie zresztą sami przyznają, że ich piwo nie jest szczególnie dobre... Z ciekawostek które udało mi się poznać w Finlandii: |
|
|
a to dobre - ale ten slang chyba jakis taki niezbyt powszechny? Jakos nie chce mi sie wierzyc ze gdyby to bylo bardziej powszechne slowo to by tak piwo nazwali |
|
|
laplandzki chłód?! a nie lapoński chłód? :P |
|
|
Jako filolog powiem: nie sprawdzałem, ale coś mi mówi, że pewnie obie formy będą dopuszczalne i poprawne :) |
|
|
laplandzki to bedzie tak z angielska :) |
|
|
Może ta laplandia to bardziej z angolska. Pewnie wzięło się to z tego że rozmawiałem tam tylko po angolsku ;-). |
|
|
no coz jakbys mial przez cale zycie do czynienia z zimnymi finkami to tez zrobilbys sie rubaszny na punkcie piwa z braku innej podniety :P |
|
|
nie przesadzaj - maja jeszcze saune :P |
|
|
Ale co to za przyjemność? Siedzieć w oparach gorącej wody owiniętym ręcznikiem... |
|
|
>Ale co to za przyjemność? Siedzieć w oparach gorącej wody owiniętym ręcznikiem Dementuje: nie widziałem żeby w saunie ktoś ręcznika używał... |
|
|
Na bosaka? ;) |
|
|
ja mysle ze tu chodzi wylacznie o rozgrzanie kobiety nic wiecej :P Finowie tak sciemniaja ze to jest fajne :P jakby lepszy efekt byl po wrzuceniu kobiety do ogniska to tak by wlasnie zrobili :D ja zamiast sauny wole pograc w pilke nozna :) |
|
|
Tak, biegałem na bosaka po śniegu przy - 30 :-) Nie ma z tym kompletnie problemu - trzeba tylko wiedzieć kiedy przestać i wrócić do sauny... i otworzyć kolejne piwo :) |
|
|
@tzi__ czy Tobie przypadkiem podobaja sie Finki? :P |
|
|
@eersen Ty chyba tez cos masz na punkcie Finek. Non stop o nich mowisz, podkreslasz jakie to chlodne i zimne. Czyzby jakis niezapomniany kosz? ;p |
|
|
nie no ale pomysl jak by Ci ktos wbil zimna finke w plecy? :D |
|
|
Homonimią chcesz nas tu zbyć i oczy zamydlić? Nie z nami te numery Brunn.... eeee... znaczy.... eersen :D |
|
|
u nas sie mowi kotwica w plecy - a nie finka :P |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja
Różnie można motywować chęć odbycia wyprawy na północ. Miłośników poezji Adomasa Mickevičiusa nie trzeba dwa razy przekonywać, że jest to gra warta świeczki. Zapaleńcy szukający futra z renifera również poczują w sobie energię na taką wyprawę. Po co jeszcze wyruszyć w podróż przez granicę w Ogrodnikach?

4
Wyślij