Wiadomości » Główne

Pożegnanie ze słońcem

Zima zwykła wyganiać piwoszy do domu. Miesiące ciepłe zapraszają na łono natury. Gdy spadają liście, rodzą się rumieńce. Gdy zaś kwitnie kwiecie, zielenieją się sady. Nie ma się co dziwić, że w kwestiach doboru miejsc spożycia piwa, Polacy zaczynają gustować w trendach, które pozornie nie mają nic z wyjątkowości...

Zwariowani filozofowie od Terry'ego Pratchetta rzadko wpadali na godny podziwu pomysł. Nie martwiło ich to, że często biegali nago po mieście, gdy już jakaś idea przemknęła przez ich umysł. Dobór słów wydawał im się ważny tylko w pewnych chwilach. Mimo to owi filozofowie chadzali na piwo wyłącznie do tawerny. Kiedyś jednak wyczerpuje się repertuar lokali, a wtedy najbardziej oczywistym miejscem na spożycie trunków staje się dom. Jest przecież tak wiele wartych zwiększonej uwagi momentów, kiedy należy sięgnąć pod strzechy i osłodzić życie podniebieniu. Jeśli mamy wybrać miejsce poza domem - chcemy poznać magię pleneru. Łąki, góry, lasy, tak wiele jest tych miejsc, o których myślimy w zaduchu codzienności. W chwilach, gdy mamy dostęp tylko do uroków miasta, wybieramy plenery o zupełnie innym poczuciu magii.

Duzi wybierają przystanki autobusowe

W poczuciu dobrego smaku nie mieści się spożywanie piwa w miejscu, które za dnia służy pasażerom komunikacji publicznej. Jednak od pewnego czasu, taka forma spędzania czasu staje się popularna także wśród ludzi, których los obdarzył lepszym smakiem. Na większych przystankach - tych obudowanych plexiglasem - jest całkiem przytulnie, ale na ten luksus nie zawsze można sobie pozwolić. Prym wiodą zwykłe ławki, będące podporą przystanków mniej znaczących, ale za to położonych w zieleni, w pewnej odległości od zabudowań mieszkalnych. Podczas letnich nocy, stają się miejscem spotkań, które prócz degustacji piwa, oferują łagodne spojrzenie na gwiazdy przy mało odczuwalnym szumie z rzadka przejeżdżających samochodów. O zbliżającej się jesieni zdaje się informować coraz chłodniejszy wiatr i częściej pojawiający się deszcz. Aż wreszcie przystanki autobusowe pustoszeją, budując podwaliny pod rozrywki umysłowe.

Stacje kolejowe dla mniejszych

Mniejsze miejscowości to pole do popisu dla kolei. W większych miastach stacje kolejowe są pełne kamer, a także gęsto stłoczonych ludzi, których mnóstwo nawet w porach nocnych. W malutkich miejscowościach, bądź na wsi, wieczorem słychać już tylko pociągi dalekobieżne lub z rzadka przemykające towarowe. Każdy z nich przynosi ze sobą zapach odległych stron, z jakimi spotkał się po drodze w nasze siedlisko. W okresie wczesnej jesieni przybywa wraz ze stalą woń świeżo ściętego zboża oraz przygotowujących się do zimowania lasów. W tej sielskiej atmosferze piwo smakuje bardzo zacnie, wznosząc wraz ze smakiem aurę ubraną w marzenia oraz rozmyślanie. Powroty do domu po dłuższych pobytach na kolejowych szlakach przynoszą rumieńce na policzkach i spokojne sny. Trzeba jednak starannie dobierać towarzyszy takiego spędzania czasu, gdyż prawdziwa magia nie siedzi zaklęta wyłącznie w odwiedzanych miejscach.

Nowość pod znakiem telefonii

Niewątpliwym hitem tego lata było spożywanie piwa w gąszczu budek telefonicznych. W niektórych bywał umocowany specjalny podest, na którym dało się postawić piwo. Jeśli chodzi o towarzyszącą temu atmosferę, to bardzo wiele zależy od zagospodarowania obszaru objętego zasięgiem aparatów wyposażonych w słuchawkę. Zdecydowanie najlepsza opcja to tak zwany przez piwoszów - czworobok. Cztery aparaty telefoniczne stykające się ze sobą tyłami. Jest to wspaniały sposób na długotrwałe rozmowy bez potrzeby patrzenia na towarzyszy. Można odwrócić się do słuchawki plecami i popatrzyć na jedną ze stron świata. Każda osoba zobaczy coś innego, pozwalając by wspomnienia z wieczoru pozostały prawdziwym unikatem. Niestety era telefonii komórkowej z roku na rok zabije wiele publicznych budek. Zawsze jednak jest szansa, iż ktoś pomysłowy założy pub, którego podstawą stanie się ten lubiany przez Polaków trend.

Sposobów na wypicie ulubionego piwa jest szalenie wiele. Tylko od nas zależy to, jak bardzo damy ponieść się wodzom fantazji. Chodzi przecież tylko o to, by zachować każdą chwilę.

Roland Eersen

Komentarze

16.09.2007 00:51

Jestem tradycjonalistą - albo knajpa albo dom (w 90% własny). Jedynym wyjątkiem od dwóch powyższych były dla mnie ogródki piwne i plener w Krasnymstawie na okoliczność Chmielaków ;)

16.09.2007 12:33

najlepszym miejscem do spozycia piwa jest albo pelen przyjaciol pub z dobra liga na 42 calach albo wlasna wygodna kanapa - telewizor troche mniejszy, znajomych tez troche mniej ale oprocz piwa wciaz te same emocje :D
a jesli jest cieplo i nie ma akurat zadnego meczu - mozna z piwem wyjsc do ogrodka przed dom

16.09.2007 19:40

Najlepsza opcja to wyniesienie telewizora na moj ogrodek - na laweczce zmiesci sie pare osob, piwo mozna donosic z lodowki, jest zapewniony plener, a mecz niczym na zywo, mozna sobie obejrzec na swiezym powietrzu. Niestety, jak zauwazyl slusznie eersen - ta opcja wlasnie odchodzi do lamusa. Wroci pozna wiosna.

18.09.2007 16:59

Własny dom, stara bocznica kolejowa lub wygodne sofy na dachu 15-piętrowca. Piwo nalane do szklaneczki w takich miejscach smakuje zawsze wybornie :)

19.09.2007 20:01

na bocznicy jeszcze nie pilem piwa. Da sie tam gdzies podlaczyc telewizor? :D

19.09.2007 20:04

He he he nie sprawdzałem, ale jak to się mówi - Polak potrafi :)
Mimo wszystko spożywanie piweczka na bocznicy wcale nie oznacza jakiegoś lumpiarstwa - pełna kultura, piweczko w szklance i podziwianie wolno toczących się pociągów o zachodzie słońca :)

19.09.2007 20:26

Biorąc pod uwagę że obecnie mieszkam (chwilowo) jakieś 150 metrów od torowiska oraz, powiedzmy 300 metrów od dworca - wolałbym już iść pić na jakiejś zajezdni PKS ;)

Dodaj komentarz

Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

Rejestracja