nastepne porownanie obu piw za kilkanascie lat jak Heban znow wroci do Olsztyna :P
Wiadomości
»
Główne
Heban vs. Heban
Kategoria: Łeb w Łeb | Tagi: Jurand , Porównania-Jednej-Marki , Budějovický-Pivovar , Heban
|
|
Na potrzeby owego swoistego "pojedynku" wykorzystaliśmy ostatnią butelkę "zamierzchłego" Hebana jaką udało się zdobyć (zmieściła się jeszcze w dacie przydatności) oraz pierwsze "nowe" Hebany jakie udało nam się zakupić. Trzeba też zaznaczyć, że test przeprowadziliśmy jakiś czas temu, zaś opóźnienie pojawienia się tego tekstu spowodowane jest koniecznością małego przemeblowania Piweczka, dodaniem nowego działu, oraz małą zmianą konieczną w bazie danych...
Polski Heban kontra Czeski Heban
Wprowadzenie
slobodan: Polski Heban był kiedyś piwem, które pijałem dość namiętnie, zwłaszcza w czasach kiedy było to praktycznie jedyne ciemne piwo, jakie mogłem nabyć w drodze z pracy do domu, co przy pewnej ilości nadgodzin grało dużą rolę. Pamiętam jak się zmieniał w smaku, niestety na gorsze, wraz z upływem czasu, pamiętam też jego pierwsze porównania jakich dokonywałem wobec Dublina...
martuszka: Dla mnie Heban z Olsztyna nie był nigdy niczym szczególnym - ot, ciemne piwo jakich wiele w Środkowej Europie, mieszczące się raczej w dolnych przedziałach mojego gustu, ustępujące smakiem i innymi własnościami w zasadzie większości niepolskich czarnych piw - co nie znaczy, że to piwo nie pojawiało się czasem w mojej szklaneczce. Na bezrybiu...
Smak:
slobodan: Ostatnia flaszka rodzimego Hebana moim skromnym zdaniem tylko potwierdza tendencję do pogarszania się tego piwa z biegiem, może nie lat - bo to stanowczo za dużo powiedziane - ale spokojnie miesięcy. Smak coraz bardziej ziemisty, chlebowy, specyficznie przyciężkawy. Do tego mam wrażenie, że na samym początku piwo to nie było aż tak dosładzane. Może to tylko jakieś złudzenie - a może jednak coś w tym jest... Podobny problem zauważam zresztą w Hebanie "původem z Česka". W Budziejowicach chyba nazbyt przejęli się rynkiem docelowym - i przesłodzili (syropem maltozowym, fuj!). Piwo jest bez wątpienia ciekawe ale czegoś mu jednak brakuje (goryczy! - przede wszystkim goryczy!). Na pewno smakiem bije na głowę końcówki produkcji olsztyńskiej i jest to dla samej marki zdecydowany ruch do przodu. Ale pierwszych Hebanów jakie pamiętam z Juranda IMHO "nie przepchnie"...
martuszka: Polski Heban stanowczo mi nie smakuje. W zasadzie mogę się podpisać pod powyższymi zarzutami, dodając tylko że bardziej od braku goryczki, za którą średnio przepadam, irytuje mnie ten przyciężkawy smak, nieciekawy, antypatyczny, jakby butwiejący. Co innego Heban z Budziejowic. Wydaje mi się wybitnie atłasowy i kremowy w smaku, a początkowa goryczka (o, taką goryczkę lubię!) szybko przemija i w posmaku zmienia się w wysublimowaną i delikatną słodycz.
Kolor:
martuszka: Właściwie oba te piwa wyglądają do złudzenia tak samo. Jak dla mnie - remis
slobodan: Trudno mi się nie zgodzić. Czeska wersja wydaje mi się bardziej pełna w barwie i, hm... "klarowna w swej (prawie) czerni" ale chyba zbyt często ulegam różnym złudzeniom ostatnio.
Piana:
slobodan: Piana polskiego Hebana w zasadzie zawsze była (i pozostała) taka sama. Z początku wyraźna i nawet konkretna, wykształciła się naprawdę godnie - tylko po to by bardzo szybko opaść i pozostawić obrączkę dokoła ścianek dedykowanej szklaneczki. W porównaniu z nią piana "budziejowicka" jest zdecydowanie bardziej trwała i charakteryzuje się lepszym czasem trwałości. Pozostawia też coś więcej niż tylko marną obrączkę.
martuszka: Dodajmy, że czeska piana jest drobniejsza i jakoś tak atrakcyjniej prezentuje się na szczycie szklanki. Polska potrafiła się dość szybko podziurawić i straszyć dużymi pęcherzykami powietrza.
Zapach:
slobodan: Kiedyś rodzimej produkcji Heban charakteryzował się wonią typowego ciemniaka. Z czasem owa woń stawała się coraz bardziej chlebowo-ziemisto-piwniczna, czego eskalację przyszło nam teraz wciągać w swe nozdrza...
martuszka: ...w dodatku jest to zapach średnio zachęcający do delektowania się piwem przelanym właśnie do szklanki. Nie jest wybitnie odstręczający, ale...
slobodan: Aby jednak być szczerym muszę dodać, że woń importowanego obecnie Hebana także mnie nie poraża. Jest zdecydowanie "czystsza", nie ma już tej piwnicznej ziemistości, ale jest zbyt słodowa, nie czuję w niej chmielu. Tak mogą sobie pachnieć wynalazki typu Karmi. Ale uczciwy i chcący być szanowanym Dunkel?..
martuszka: Coś rzeczywiście jest z tą wonią. Nawet mnie się nie podoba. To nie jest "miły słód" tylko jakaś umelá hmota...
Wysycenie
martuszka: O ile "Heban, którego zaraz nie będzie" wysycenie miał dramatycznie niskie - o tyle "Heban, który się zaczyna" jest pod tym względem bardzo poprawny. Mogłoby być odrobinkę lepiej - ale i tak trzeba uczciwie zanotować mu na koncie nagazowania solidny postęp.
slobodan: Heban z Olsztyna wysycony był tak sobie - to fakt. Jednakowoż nie przeszkadzało mi to nigdy zbytnio - nie przeszkadza więc i teraz. Ale potrafię docenić, że ten z Budziejowic bije go pod tym względem na łeb na szyję...
Podsumowanie
Oboje zgadzamy się, że najlepszym Hebanem był ten, który jako pierwszy zjeżdżał z olsztyńskiej taśmy. Później piwo dołowało w większości aspektów, zaś końcowe egzemplarze to rzeczywisty pogrzeb tego piwa. Pojawienie się "Hebana Budziejowickiego" niejako poprawia sytuację - ale jeśli ktoś pijał to piwo regularnie od razu odczuje dużą różnicę i po prostu inny sposób jego warzenia. Widać to zresztą także po parametrach. Dla nas jest to ewidentnie inne piwo - które tyle ma wspólnego z olsztyńskim, że na butelkach znajduje się ta sama etykieta i - jak na ironię - ten sam tekst o Pierwszym Polskim Czarnym Piwie (polskim? hm....)
Martuszka chętnie wypije czasem budziejowicki wynalazek. Slobodan już niekoniecznie. Wracać do tego piwa będziemy - ale tylko i wyłącznie na zasadzie "monitoringu" tego co na rynku się dzieje...
Komentarze
|
|
|
|
marzyciel... ale - następne porównanie szybciej niż myślisz. I nawet widzę tu pewną rolę dla Ciebie ]:-> |
|
|
jestem pod wrazeniem Twojego "mrocznego" i "piekielnego" planu :P |
|
|
Niestety starego hebana nigdy mi sie nie udalo napic. Chociaz z tego co widze to nie jest wielka strata - chyba, zebym pil go naprawde dawno. |
|
|
Ja mam jeszcze 9 butelek w domu...Wykupilem caly zapas przed wyjazdem do Hiszpanii :) |
|
|
A zdatne chociaż do picia? Czy też już im termin przefrunął do krainy wiecznych zbiorów chmielu;) |
|
|
ja mam limitowana edycje krolewskiego z 2006 oczywiscie z plynem w srodku od pol roku przeterminowane :P ale wyglada na biurku zacnie :D |
|
|
Przypomniało mi to o moim porównaniu piw, które kiedyś uskuteczniłem. Może najwyższy czas zrobić to jeszcze raz i uświadomić kolejne osoby :) |
|
|
mysle ze przed napisaniem artykulu musisz nas zaprosic na ten test bysmy i my mogli w nim uczestniczyc :P transmisja live naturalnie na Piweczku :P |
|
|
@eersen: kolekcjonujesz niewypite trunki? :) Przypomniało mi to o kolegach, którzy swego czasu zakupili największego siarkosikacza - wino "Cieszyńskie" i wsadzili na dno szafy z zamiarem otwarcia "za 10 lat" :D |
|
|
ja tego nie zamierzam wypic ;P sprzedam to na aukcji za 50 000 jeszcze bardziej fanatycznym kibicom Legii niz ja :D |
|
|
a sa w ogole tacy? :DDDDDD |
|
|
Wbrew pozorom piwo (zresztą nie tylko tak samo jogurt, kawa czy praktycznie cokolwiek innego) spokojnie można spożywać po terminie przydatności. Nie bez kozery po angielsku jest to "best before". Zresztą w przypadku piwa nie zawsze takie the best. Kluczowy nie jest termin przydatności, tylko warunki przechowywania. Stawiam browara, że jogurt zaraz pierwszego dnia zakupiony w sklepie i trzymany w temp. 4C w lodówce można spożyć w terminie 100% dłuższym niż zalecany przez producenta. Piłem już piwo, które było przeterminowane o 18 miesięcy (zwykłe jasne) i żadnych problemów. Niektóre piwa jak belgijskie mocno alkoholowe klasztorniaki, czy też portery bałtyckie spokojnie można przeleżakować ponad termin podany na but. Wręcz jest to polecane. Niestety, w obecnych czasach taki porter nie jest leżakowany na tyle długo, na ile by mógł. Z drugiej strony przepisy oraz warunki przechowywania w wielu sklepach (naświetlone półki, wysoka temperatura) sprawiają, że data przydatności porteru nie przekracza 1 roku, a spokojnie można go leżakować dłużej. |
|
|
Hm... tak wpasowując się w kopyrowy wykład: spożyłem właśnie kuskus z "best before" 12.2005 :) |
|
|
No oczywiście, że tak, ale nie umrzesz od tego kuskusa, no chyba, że były w nim robale :-P |
|
|
"...no chyba, że były w nim robale :-P" Przecie to samo białko! ;) |
|
|
a ja kiedyś jadlem przetrminowany ser pleśniowy, doszedlem do wniosku ze juz bardziej nie splesnieje wiec nic mi nie bedzie..i rzeczywiscie nic sie nie stalo, tylko ser smakowal jak ... pistacje:].. |
|
|
Wracając do tematu: jeśli Faf po powrocie zachowa mi jednego Hebana to może uda sie powtórzyć test na lekko przeterminowanych piwach ;) |
|
|
otworzyc i zostawic na kilka dni :P bedzie smakowal jak przeterminowany :P |
|
|
ale to takie sztuczne przeterminowywanie - najlepiej odczekac pozostawiajac w nienajlepszych warunkach - czyli np w mieszkaniu, ale nie otwierac. Tylko czy te starsze hebany jeszcze sie beda po tym czasie do czegokolwiek nadawaly? |
|
|
Ja w testach "specjalnie pogarszanych produktów" nie zamierzam brać udziału :P |
|
|
Ja w Hiszpanii wypiłem przeterminowanego Carlsberga, który leżał w szafie u siostry. Nie było tam ciepło, a piwo było beznadziejne:P |
|
|
A czyjej produkcji ten Carlsberg? |
|
|
Od jak dawna jest w sklepach ten Heban juz nie z Olsztyna? |
|
|
Trudno powiedzieć. U mnie nie ma już od dosyć dawna i grubo ponad dwa miesiące jest już tylko Budziejowicki, a Faf jeszcze chyba końcem lipca kupował we Wrocławiu ostatnie sztuki Hebana z Olsztyna... |
|
|
Piłem ostatniego z moich zapasów Hebana z Olsztyna 3 tygodnie po terminie ważności. Był świetny, choć mniej wytrawny niż ten z pierwszych warek. Piwniczne nutki to akurat jak dla mnie spory plus. Czeski smakowo mu nie dorównywał. |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja
Zmiana "producenta" piwa Heban natchnęła nas do przeprowadzenia prostego, banalnego wręcz testu porównawczego. Coś a la typwe "Head 2 Head". Pierwsze i zapewne nie ostatnie jakie pojawia się na stronach Piweczka. Tymczasem zaczynamy pojedynkiem

37
Wyślij