Wiadomości » Główne

Piana na talerzu

Przychodzi czasem taki dzień, gdy zupełnie nie wiemy co włożyć do garnka, a nasze podniebienie złowieszczo domaga się czegoś wyjątkowego. Od razu wiemy, że odgrzewanie staroci odpada od razu na starcie. W takie dni bardzo często sięgamy po różnej maści książki kucharskie, czy inne poradniki...

Możemy tego uniknąć pytając kogoś bliskiego o zdanie, ale gdy takowej osoby nie ma w pobliżu jesteśmy zgubieni, pozostawieni na pastwę wcześniej wspomnianych książek kucharskich. Te są bardzo różne. Od dłuższego czasu nawet gwiazdy telewizji i piosenki strają się wykazać kunsztem kulinarnym. Bardzo rzadko zaufanie tego typu gwiazdom okazuje się trafionym pomysłem. Podczas przeglądania mojej kolekcji książek kucharskich natrafiłem jednak na interesującą perełkę.

W roku 2003 nakładem Wydawnictwa Znak ukazały się na naszym rynku DIALOGI języka z podniebieniem autorstwa Piotra Bikonta oraz Roberta Makłowicza. Wyjątkowość tego dzieła stanowią, poprzedzające przepisy, dialogi obu panów w formie listownej oraz zabawne zdjęcia. Jako wytrawny piwosz szczególne uniesienie przeżyłem natrafiając na rozdział zatytułowany: Z pianą na ustach. Ciężko przytaczać cały rozdział, ale myślę, że zdanie Roberta Makłowicza ma w sobie coś, czego prawdziwi piwosze nie mogliby pominąć.

„Piotrze!

Jak zapewne wiesz, nie jestem namiętnym żłopaczem piwa. Ponieważ pijam go dość mało, bardzo więc zważam, jakiej jest jakości. Owszem, belgijskiego, warzonego przez trapistów nie odmawiam z zasady, niemieckim weizenem nie wzgardzę, przekonany jestem do angielskich bitterów, prawie każde czeskie wchłaniam z entuzjazmem. A nasze? - zapytasz w odruchu patriotyzmu, pozbawionego ksenofobii. Otóż po polskim piwowarstwie najlepiej widać, jak zbrodniczym systemem był komunizm. Wystarczył łyk wolnego rynku, by browary powstały z kolan, jakość piw osiągnęła nie spotykany od dziesiątków lat poziom, a klient nie musiał być upokarzany zamawianiem do kufla obowiązkowej, przerażająco nieświeżej zakąski. To wszystko są rzeczy, z których i ja jestem dumny. Pozwól mi jednak odrobinę powybrzydzać.
Uważam mianowicie, że w polskich lokalach przeważnie nie potrafią podawać piwa. Po pierwsze, leją zbyt zimne. Piwo to nie cola, lodowate traci smak, w takiej temperaturze można co najwyżej pić amerykańskiego budweisera, który - jak zapewnie się zgodzisz - jest tylko napojem piwopodobnym. Po drugie - leją je zbyt szybko. W Czechach na halbkę pilsnera czy wielkopopowickiego czekać trzeba kilka minut, u nas kilka sekund. Zbyt zimne i za szybko nalane piwo nie tylko nie ma właściwego smaku, ale i piany. I jak tu przeprowadzać u nas słynny czeski test, każący wsadzić w pianę zapałkę na sztorc i sprawdzać, ile minut w niej stoi?
Produkowaliśmy kiedyś piwo Grodziskie, światowy fenomen, wymieniany przez wszystkie branżowe almanachy i encyklopedie. Zniknęło. Gdzie są piwa niepasteryzowane? Migają gdzieniegdzie po wioskach, w miejskich barach czy sklepach ich nie uświadczysz. Tak to, Mój Przyjacielu, wygląda. Mimo wyraźnych sukcesów piwowarskich cały czas jesteśmy w orbicie dominującej kultury wódczanej. I nie pytaj, czym za chwilę wypiję Twe zdrowie.

Robert Chmiel Makłowicz"

Mimo wszystko cała myśl przewodnia tego artykułu wzięła się z mojego głodu, dlatego na koniec postanowiłem podzielić się z wami smakiem, który przez dłuższy czas zagościł na moim języku tworząc bardzo przyjemny posmak, który po kilku godzinach łagodnie spłukałem dobrym piwem. Jeśli chcecie poznać przepis autorstwa Roberta Makłowicza dołączony do wyżej przytoczonego listu - zapraszam do książki. Ja zdecydowałem się na gramatkę według Piotra Bikonta.

Składniki: 1 litr piwa, kawałek cynamonu, bułka pszenna, 1/4 litra kwaśnej śmietany, 4 żółtka, łyżka cukru, szczypta soli oraz 1/4 kilograma białego sera.

"Piwo zagotować z cynamonem i kawałkiem ośródki z bułki. W drugim garnku rozprowadzić żółtka śmietaną, dodać cukru i soli. Gorące piwo lać powoli do śmietany z żółtkami, ciągle mieszając. Po wymieszaniu zagrzać całość.
Biały ser pokroić na kawałki i na wydaniu zalać zupą."

Piweczko.org życzy wszystkim piwoszom wspaniałych przygód w kuchni :)

Komentarze

08.08.2007 09:24

Prawdziwa katorga przeczytać sobie taki artykuł na głodno, bez śniadania. Idę coś zjeść! ;)
A wszystkim czytającym (oraz autorowi też :))) polecam ten dział naszego forum :D

14.08.2007 12:01

hehe niezly przepisik;] wlasnie jestem na etapie sniadania, moze sobie cos takiego zaserwoje??..

14.08.2007 12:03

zmienilem zdanie..bułke zjem normalnie osobno..i popije piwem;P..

31.08.2007 16:49

Ja tez uwazam, ze piwo najlepiej nadaje sie jako niezalezny skladnik udanej uczty. A nie jako przyprawa kulinarna np. do oblania miesa na grillu lub wykorzystania przy robieniu jakiegos sosu ;p

Dodaj komentarz

Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.

Rejestracja