A ja z kolei zauwazylem dosc spory wybor piw litewskich w miescie Warsa i Sawy :) co prawda nie pojawilo sie ono jeszcze w pubach choc ja akurat bylbym w stanie taki manewr zaryzykowac :P mam nawet pomysl na wlsny pub tylko zlota szalenie brak :PPP swoja droga to nic dziwnego ze polskie browary plyna do GB skoro jest tam tak duzo Polakow ale mam nadzieje ze nie poplyna za nimi piwa regionalne bo uwazam ze kazde miejsce na ziemii powinno miec cos swojego co tylko tam mozna wypic ;)
Wiadomości
»
Główne
Tamiza polskiego piwa
Kategoria: Varia | Tagi: Okocim , Tyskie , Carlsberg-Polska , Żywiec , Grupa-Żywiec , KP , Eksport , SABMiller , Wielka-Brytania
|
|
Jeszcze niedawno angielskie browary hektolitrami eksportowały nad Wisłę i Bałtyk niezwykle mocne (!? - przyp. red.), ciemne piwa. Jednak teraz fala zmieniła barwę i kierunek. Jasne polskie piwa - Tyskie, Lech i Żywiec - panują na ladach brytyjskich supermarketów i pubów.
Wszystkie duże sieci angielskich supermarketów sprzedają już polskie piwa. Są smaczne, a butelki ze swojską etykietą przyciągają wzrok Polaków. Dla ciężko pracujących budowlańców, drogowców czy masarzy niebagatelne znaczenie ma też fakt, że nasze piwa są znacznie mocniejsze od tych warzonych na miejscu. Dlatego z większą ochotą sięgają po Lecha, Tyskie czy Żywiec niż po Guinnessa czy Stella Artois (Stella, jako jedyna z piw licencjonowanych na rynek brytyjski nie ma obniżonych parametrów zawartości alkoholu i do niedawna ze swoim 5% ABV była absolutnym "mocarzem" na rynku, ponoć ciężko znoszonym przez rodowitych Anglików w przypadku konsumpcji więcej niż jednej/dwóch butelek - przyp. red.).
A takich klientów jest blisko milion. W przygniatającej większości to młodzi ludzie w wieku od 18 do 35 lat. Wszyscy ciężko pracują, ale ich łączne zarobki szacuje się na miliardy funtów. Kiedy są zmęczeni lub chcą ugasić pragnienie, najchętniej sięgają po złocisty napój z pianką. I najlepiej, żeby pochodził on z Polski. Nic więc dziwnego, że nasi emigranci zarobkowi są idealnymi klientami, o których śnią wszyscy producenci i handlowcy. Browary już rozpoczęły o nich walkę i codziennie w kierunku Anglii wysyłają flotyllę TIR-ów z hektolitrami naszego piwa. Bo już co setny opróżniany tam kufel zawierał produkt któregoś z polskich browarów. Eksperci nie są zaskoczeni sukcesem polskiego piwa.
„Jest bardzo dobre, zwłaszcza Żywiec - także niesamowicie mocny. Przyćmił wiele brytyjskich gatunków. W porównaniu do piwa z innych krajów Europy kontynentalnej, polskie wyprodukowane jest z lepszego chmielu", ocenia w "The Daily Telegraph" Roger Protz, autor przewodnika Good Beer Guide.
Zaś Adrian Tierney Jones, twórca piwnego almanachu "Big Book of Beer", komplementuje w prestiżowym "Timesie" Lecha za kuszenie delikatnym zapachem chmielu z lekko wyczuwalną domieszką cytryny, a Tyskie za niezapomniany dla nosa i podniebienia aromat. Ten popyt wśród spragnionych Polaków na rodzime piwo błyskawicznie zauważyli też właściciele największych pubów: JD Wetherspoon i Greene King.
„Zaczęliśmy je sprzedawać jakieś trzy lata temu; w Wakefield pod Yorkiem. Od razu rozchodziło się jak świeże bułeczki. Teraz polskie marki są już dostępne we wszystkich 662 naszych lokalach", powiedział telewizji BBC Eddie Gershon, rzecznik sieci pubów JD Wetherspoon.
Od początku tego roku w większości pubów tej sieci można zamówić Lecha, a od prawie roku — Tyskie. To kufle polskiego piwa przyczyniły się do 20-procentowego wzrostu zysków firmy. Zarobiono dodatkowo 32,9 mln funtów. I to zaledwie w pół roku. Głównym odbiorcą polskiego piwa są pracujący tu Polacy, ale ostatnio zaczynają je doceniać także rodowici mieszkańcy Albionu.
Paul Symonds, prezes zarządu Laurel Pub, potwierdza, że Brytyjczycy coraz bardziej lubią importowane piwo, bo zawiera więcej alkoholu.
„Poza tym z „egzotyczną” butelką w ręku człowiek zyskuje na prestiżu", zachwalał Symonds w dzienniku "The Daily Telegraph". Piwo importowane z Polski sprzedawane jest w większości z 420 lokali Laurel Pub. Nic też dziwnego, że nasi piwowarzy już zacierają ręce i zakasują rękawy. Bo chociaż nasze marki dopiero od niedawna są łatwo dostępne w brytyjskich sklepach i pubach i ciągle nie mogą zagrozić brytyjskim gigantom - ich udział w brytyjskim rynku nie przekracza jednego procenta - to już prześcigają pod względem sprzedaży inne importowane piwa o ugruntowanej pozycji rynkowej, m.in. Budvar, Budweiser, Leffe Blonde, Hoegaarden, Holsten Pils...
Najlepszy interes na polskim piwie zrobił browar SAB Miller. Jest on wyłącznym dystrybutorem Tyskiego i Lecha na Wyspach Brytyjskich. Według danych koncernu w poprzednim roku, sprzedaż obu marek wzrosła na tamtejszym rynku aż o 333%. Zalały Anglię spienioną falą 10 milionów litrów. W samych supermarketach kupiono ok. 17,6 mln butelek piwa. Taki rekord to głównie zasługa Tyskiego. „To wiodąca marka piwa w Polsce i polska lojalność wobec niego spowodowała wzrost sprzedaży poza krajem", ocenia Alan Clark, Managing Director z SAB Miller (...) To sukces, ale nikt nie zamierza spoczywać na laurach. Krzysztof Rut, dyrektor ds. marketingu grupy Żywiec, zapowiedział, że w przyszłym roku zamierza sprzedać w Anglii 20 milionów litrów piwa. Wzrost sprzedaży na Wyspach odnotowuje także Carlsberg Polska, który od lat za granicę sprzedaje markę Okocim.
„W Anglii sprzedaż wzrosła o 195 procent, a w Irlandii 170 procent", mówi Bogumił Turski, menadżer ds. eksportu w Carlsberg Polska.
Sprzedaż polskiego piwa z pewnością mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby nie fakt, że jest dostępne jedynie w butelkach. Wkrótce w pubach i barach pojawi się piwo beczkowe wszystkich trzech marek - zapowiadają producenci. Na piwie znakomity interes robią nie tylko wielkie koncerny piwowarskie, browary i puby.
Polacy nie zawsze mogą pozwolić sobie na częste wypady do angielskich pubów, gdzie piwo kosztuje średnio dwa funty. Albo też i nie mają czasu, harując ciężko przez całe tygodnie. Znacznie taniej i prościej można je kupić od przedsiębiorczego rodaka, który przywozi piwo w bagażniku własnego samochodu. Zgodnie bowiem z prawem Unii Europejskiej, każdemu obywatelowi wolno przekroczyć granicę z zapasem 110 litrów piwa. Jeśli taki eksporter weźmie z sobą jeszcze jakieś dodatkowe 2-4 "martwe dusze", to za jednym zamachem może przerzucić nad Tamizę nawet 1000 butelek. Ze zbyciem ich po 80 pensów lub po funcie nie ma najmniejszego kłopotu, wystarczy, że znajdzie polską ekipę budowlaną. Skali tego zjawiska nie da się ocenić. Wiadomo jednak, że rozwija się błyskawicznie. Bo Polak potrafi!
Olgierd Domino
źródło: onet.pl, Rynki Zagraniczne
Komentarze
|
|
|
|
Z końcówką Twojej wypowiedzi się nie zgodzę. Jeśliby taki eksport miał uratować, któryś z małych browarów przed upadkiem - to czemu nie? |
|
|
Wolalbym zeby piwa regionalne byly piwami regionalnymi ale wiem ze rynek rzadzi sie innymi prawami i nie mam na to wplywu :) Nie chcialbym tez zeby z powoddu czyichs pogladow zablokowano dla piw regionalnych zagraniczne rynki :) Rynek najlepiej funkcjonuje gdy sie w niego za bardzo ingeruje :) Choc faktycznie szkoda ze piwa regionalne przestaja nimi byc... |
|
|
Nie widzę w tym zjawisku nic pozytywnego, nie dość, że eksportowana jest głównie nasza masówka (czyli marki które należą do zagranicznych koncernów i to głównie one się na tym bogacą) to jeszcze "Brytyjczycy coraz bardziej lubią importowane piwo, bo zawiera więcej alkoholu." Nie daj Boże ich rodzime koncerny również postawią na zawartość alkoholu w piwie i będziemy mieli odfermentowane do maksimum wzbogacone cukrem i wyjałowione ze smaku pseudo piwa jak niektóre z polskiego rynku... |
|
|
Nie wiem o jakich "Brytyjczykach" autor wspomina ale theleszczu nieraz mi zwracał uwagę, że Brytyjczycy już po Stelli Artois dostają głupawki. Nie wyobrażam sobie więc co zrobią po wypiciu dwóch albo nie daj Boziu trzech Żywców albo Tyskich. Podejrzewam, że owa "fascynacja" Brytyjczyków mocniejszymi piwami z Polski to raczej sfera pobożnych życzeń - wszak wystarczy spojrzeć na to, co było w wersjach licencyjnych klepane przez tamte koncerny. Wszystkie piwa (nawet Carlsberg, w którym AFAIK nie miesza się paramertrami) produkowane były/są z ok. 4% ABV - właśnie z powodu specyfiki lokalnego rynku... |
|
|
A i tak pewnie zdecydowana wiekszosc klienteli tych piw to emigranci od nas. Kto na zachodzie tknie sie produktu ktorego ostro nie reklamuja w TV? |
|
|
Znalazło by się pewnie z kilka osób :) |
|
|
w 2004 roku nadawano w Japonii anime pod tytulem "Monster" i tam Budweiser pojawil sie w kilku odcinkach :) wiec to akurat jest marka dobrze znana na swiecie :) Budweiser byl przeciez piwem MŚ w Niemczech w 2006 :) ale bardziej podchodzac do tematu dyskusji... czy Guinness ma w Polsce reklamy w tv? :P |
|
|
a czy Polska to jest zachod? :P |
|
|
co rozumiesz pod pojeciem zachod? :P |
|
|
nie wlasnie Budweiser ;D logo bylo idealnie odtworzone ;) i jeszcze jedno czeskie piwo tam bylo jak sobie przypomne to napisze tu nazwe :) |
|
|
zachod czyli tak zwana Stara Unia. Od Niemiec az po Wyspy. |
|
|
pojecie zachod to spore uproszczenie... minelo 17 lat od zburzenia muru Berlinskiego wiec bardziej odpowiednim byloby cywilizacja zachodnia :) a zgodnie z tym co pisal profesor Huntington cywilizacje europejska obejmuje Ameryke Polnocna, Australie i Europe z granica po wschodniej czesci Polski, panstw baltyckich oraz krajow bylej Jugosławii a to oznacza ze my tez jestesmy zachodem :P |
|
|
Eee tam. Jesteśmy "Europą Środkowo-Wschodnią" i jak to ładnie ujął w swoich esejach Kroutvor - unosi się nad nami odór kiszonej kapusty :D |
|
|
mi chodzilo o cywilizacyjny punkt widzenia :) bo chyba to mial na mysli the_raven przy tych reklamach w tv :) |
|
|
Kroutvorovi zdecydowanie też. Chociaż może bardziej o kulturowy. Ale czyż to nie to samo? :D |
|
|
kulturowy to raczej cos mniejszego niz cywilizacyjny :) |
|
|
O to to! A dla jasności pozwolę sobie zacytować samego Mistrza: ""Nad Europą Środkową unosi się ciężka woń gotowanej kapusty, zwietrzałego piwa, czuje się mdły zapach przejrzałych arbuzów... Jest to ziemia o charakterystycznym zapachu. Granice są nieostre, irracjonalne i tylko węch pozwoli je wytyczyć z całkowitą pewnością". Jezu, ale off-top zrobiliśmy :) |
|
|
moze aby nie zaglebiac sie w to bardziej nie bede cytowal swojego mistrza :P |
|
|
Ależ zacytuj :) Jak już zaczęliśmy to skończmy :P |
|
|
"Żelazna kurtyna była przez czterdzieści pięć lat główną linią podziału w Europie. Teraz przesunęła się o kilkaset mil na wschód, oddzielając ludy zachodniego chrześcijaństwa od wyznawców islamu i prawosławia. (...) Kultury mogą się zmieniać, w różnych okresach miewają rozmaity wpływ na politykę i ekonomię, ale najważniejsze różnice w stopniu rozwoju politycznego i gospodarczego między cywilizacjami zakorzenione są w odrębnościach kulturowych." - Samuel P.Huntington "Zderzenie Cywilizacji" :) |
|
|
Jakoś nie chce mi się wierzyć, aby zapach gotowanej kapusty i zepsutego piwa przesunął się aż za Ural;) |
|
|
a co powiesz na to ze Polska jest w jednej grupie z Kazachstanem w eliminacjach do Mistrzostw Europy? ;) |
|
|
"...państwo leżące częściowo w Europie (5,4 % powierzchni - tereny na zachód od rzeki Emba)" ;) |
|
|
ach rozumiem :D a Izrael? :P |
|
|
W grupie z nami nie jest :) |
|
|
wiem wiem tylko sie smieje :D wyobraz sobie mecz Iran vs Izrael w Teheranie :D |
|
|
zebralo Wam sie na polityke i filozofie :P A mnie tymczasem chodzilo tylko o ogolno pojete "spoleczenstwa konsumpcyjne". Poza tym marki takiej jak Guinness reklamowac nie trzeba :) |
|
|
no nie wiem... troche ostatnio sprzedaz Guinnessowi spada... |
|
|
Nic dziwnego. Są knajpy w których Guinness droższy jest już niż na Wyspach. |
|
|
hmmm... sa supermarkety w ktorych jest drozszy niz w knajpach... w Albercie w Zlotych Tarasach Guinness 0,33l kosztuje prawie 8zl !!! |
|
|
Ja dawałem niecałe 5 w Selgrosie - ale za Foreign Extra Stouta, a wolę raczej Draughta jeśli już mam pić Guinnessa... Inna rzecz, że widziałem już knajpy gdzie za Guinnessa trzeba dać 15-16 PLN co przy obecnym kursie naszej waluty powoduje, że jest on naprawdę droższy niż np. w UK... |
|
|
Ad. polskie piwo na Wyspach: Ad. Budweiser: |
|
|
ersenowi chyba chodziło o to, że piwo przestaje być regionalne jeśli jest dostępne w całym kraju albo na eksport - przynajmniej ja to tak odebrałem... A co do Budweisera to w wielu krajach mimo wszystko jest marką zastrzeżoną, że nie wspomnę o ilości procesów jakie wciąż się toczą... |
|
|
Spokojnie slobodan... :) wlasnie o to mi chodzilo :) |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja
Jak donosi onet.pl, cytując tygodnik Rynki Zagraniczne, polskie piwo płynie coraz szerszą strugą na Wyspy Brytyjskie. Jest ono obecne już we wszystkich marketach Zjednoczonego Królestwa, zaś restauracje i puby także coraz śmielej spoglądają w kierunku produktów będących efektem pracy polskich piwowarów...

37
Wyślij