Cóż mogę powiedzieć. Zaprosiliśmy eersen-a bo znając jego upodobania chmielowe chcieliśmy go ugościć. Niestety jest tak jak napisałeś albo gorzej. Uzupełnię Twój wpis o takie "kwiatki": co do soku pomarańczowego, nie było go o 20:30 w sobotę kiedy zbiera się najwięcej ludzi:D. Zamówić nie można było "czekolady" na gorąco. Z polskich piw nie było co zamówić. Stanowczo odradzam wizytę. Kelnerka do stolika 12 osobowego w ciągu 2,5 godziny zawitała raz - na początku- później trzeba było ją ganiać. Ale kuriozum było przy barze ( poszedłem tam bo nie było kelnerki i nie miał kto zamówienia przyjąć) Barmanka - powiedziała że "przy barze" nie obsługuje!! I trzeba czekać na kelnerkę....!!! Kategorycznie odradzam zamawiania stolika i zostawianie zadatku. Koszt na osobę 15pln. Niby nic takiego bo do odebrania w postaci trunków tylko na litość boską trzeba mieć co wybrać!! Nie ma dyskusji z "Obsługą"!! Na sugestię o zwrot niewykorzystanej kwoty ( niezgodność oferty handlowej z rzeczywistością) usłyszeliśmy - szef będzie w poniedziałek to sobie przyjdziecie Państwo!! O zwrocie pieniędzy nie ma mowy Moja noga tam nie postanie już NIGDY!!!!
Wiadomości
»
Główne
Warto czasem docenić klienta
Kategoria: Varia | Tagi: Łódź , Asahi-Dry , Irish-Beer , Recenzje , Piwiarnie , Wexford
|
|
Jeśli wierzyć temu, co ludzie mówią, to Peron 6 ma już ponad 10 lat, gdyż jego początki sięgają roku 1998 (Takie informacje znaleźliśmy też na mocno nieaktualnej stronie internetowej - przyp. Red.). To całkiem sporo, jak na lokal, który sięga po duży wybór piwa, gdyż Polska nie jest krajem, który może się poszczycić zbyt dużą ilością wiekowych piwiarni tego typu. Wygląda jednak na to, iż renoma pubu zaczyna być jedynym sposobem na przyciąganie klientów.
Sam wystrój lokalu jest interesujący, choć kłaniają się problemy w rozplanowaniu pomieszczeń, czego zapewne nie uwzględniono w czasach powstawania Peronu 6. Za dużo jest miejsc, które zdają się służyć wyłącznie do przemieszczania. Będą zadowoleni natomiast Ci, którzy lubują się w rozległych knajpach, w których sale dają poczucie pewnej kameralności. W oczy rzucają się też piwne gadżety, które zapełniają ściany, choć ich różnorodna kolorystyka oraz kształty będą dla kogoś bardziej wymagającego uosobieniem kiczu.
Wiadomo jednak, że atrakcyjne menu jest ważniejsze, gdyż to na nim będziemy skupiać uwagę. To z początku robi wrażenie. Piw z beczki jest aż pięć, co jest świetnym wynikiem, jak na polskie realia, gdyż mało lokali może się poszczycić czymś w rodzaju "multitapu". Trzeba jednak przyznać, iż zawsze będziemy wymagać więcej. Jeśli chodzi o piwa butelkowe lub puszkowe (nawet jeśli menu upiera się, że Wexford sprzedawany jest w Peronie 6 w butelkach o pojemności 0,44 litra i jest piwem, o zgrozo, irlandzkim?! - przyp. Red.), to jest ich ponad 180. Niestety są to raczej pobożne życzenia, niż aktualny spis tego, co znajduje się w ofercie. Zdumiewającej liczby piw nie można kupić, a obsługa nawet nie wie kiedy, a nawet czy, będzie dostępne to, czego aktualnie nie ma. Można śmiało pominąć takie "kwiatki", jak O.K. Beer, które będzie ewentualnie, ale nieco "odmienione" oraz produkty, które tylko nazwą pochodzą z egzotycznych krajów, a tak naprawdę warzone są w Europie. Czekam, aż wreszcie skończy się lansowanie Asahi Dry jako japońskiego, gdy produkowane jest w Czechach, nawet jeśli cena zdaje się mówić coś zupełnie innego.
Wszystko to byłoby do przeżycia, gdyby obsługa nie była zmuszona do ciągłego mówienia magicznych słów "nie ma". Dotyczyło to niemal wszystkich elementów w menu, a szczytem wszystkiego był problem z podaniem jednego z drinków, który wynikał z braku na stanie soku pomarańczowego. Na uwagi o tym, że karta z ofertą przekłamuje w dość znaczny sposób możliwości lokalu, kelnerka z rozbrajającą szczerością stwierdziła, iż mamy zbyt duże wymagania. Co ciekawe, niektóre z piw, które według niej były niedostępne, widziałem potem w lodówce, co ostatecznie zaważyło na tym, iż pozwolono mi je zamówić.
Trzeba przyznać, że to właśnie obsługa stanowi największy problem Peronu 6. Nie jest skłonna do żadnej współpracy, która byłaby korzystna dla obu stron. Fakt, że klient jest niezadowolony jest wyłącznie jego problemem. Nam niestety nie odpowiada takie podejście, gdyż jest bardzo wiele sposobów na to, by z takiej sytuacji wyjść z twarzą. Słaba obsługa sprawi, że mniej osób odwiedzi piwiarnię, a co za tym idzie - zysk będzie mniejszy. Ba! Nie będzie przecież napiwku...
Braki piwne można byłoby nadrobić w bardzo prosty sposób. Nowe menu powinno uwzględniać te, które są łatwiej dostępne, zaś poniżej powinna znaleźć się informacja o tym, że warto spytać obsługę o piwa specjalne. Wypadałoby również powiększyć wybór piw polskich, albowiem tych jest malutko, a mogłyby stanowić pokaźną część wyboru.
Przede wszystkim jednak warto pamiętać o tym, że docenienie klienta niesie z sobą częściej coś pozytywnego, niż negatywnego, co powinni sobie wziąć do serca ludzie odpowiedzialni za lokal przy Piotrkowskiej 6.
Roland Eersen
Komentarze
|
|
|
|
Witaj w naszych skromnych progach Gekoonie :-) P.S. Zgadnij z kim piszesz ;) |
|
|
Lol nie wiem:D |
|
|
Strzelaj, zgaduj... to nie takie trudne wbrew pozorom ;) |
|
|
Eersen, pozwoliłeś sobie bezczelnie zauważyć w lodówce piwo „spod lady” schowane specjalnie dla Obsługi po godzinach?! Chamie jeden, z czym do Kelnera! :D Sprzedali Ci je zapewne w obawie wywołania awantury… Jeśli Ekspedientka mówi „nie ma”, to nie ma i basta! Ech, czytam to i mi się Liroy w kieszeni otwiera. Żeby w dzisiejszych czasach takie kwiatki się zdarzały to przepraszam i dziękuję, postoję… To chyba jakiś nocny koszmar, albo co? A co do knajp o takiej różnorodności i zakamarkowatości sal, z poznańskich z czystym sumieniem polecam Dragona na ulicy Zamkowej (między St. Rynkiem a 23. Lutego). Sale kiedyś policzę, bo w pamięci mógłbym się pogubić – a i co do precyzji można mieć różne zdania (np. czy „parkiet” to sala, czy ogródek to sala, czy sala przedzielona szerokim przejściem to jedna sala, czy dwie itd). Wybór piw również miewają niezły, choć super egzotycznych rarytasów raczej nie ma. :) A na potwierdzenie mych słów teraz Siłacz palnie pięścią w stół. |
|
|
Generalnie w peronie trzeba usiąść przy barze, na prawo od nalewaków, na przeciw lodówki. |
Dodaj komentarz
Funkcja dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Rejestracja
Peron 6 jest znanym nie tylko w Łodzi, ale i w całej Polsce lokalem. Swego czasu uchodził za bardzo przyjemne miejsce, w którym można się było napić wybornego, zalatującego ideałem 
0
Wyślij