Ponieważ powolutku zastanawiam się nad pierwszą warką jaką wykonam już w nowym mieszkaniu - zaczynam to sobie wszystko składać do kupy. Oczywiście wiele się nie zmieni - dalej będzie ta sama woda z tego samego ujęcia, będzie ten sam sprzęt (co najwyżej wzbogacony o śrutownik), ale... zmieni się jeden szczegół związany z wodą.
Z racji braku c.w.u oraz gazu jednocześnie - stanęliśmy przed wyborem bojler kontra ogrzewacz przepływowy. Stanęło na tym drugim - konkretnie na dość bajeranckim wynalazku (uwaga! otwiera się jako plik pdf!) I tutaj pojawia się moja wątpliwość - generalnie c.w.u. nigdzie nie jest polecana do zastosowań spożywczych (co zresztą nie dziwi). Tak samo nie odważyłbym się wykorzystywać do tego wody z bojlera. Ale... z ogrzewacza przepływowego? To ta sama woda co pocieknie z "zimnego kurka" - dojdzie tylko i wyłącznie obieg przez dwie rurki więcej oraz tenże ogrzewacz - który pracuje ogrzewając wodę pracą kilku zaizolowanych grzałek (czy jakoś tak)...
plusy:
- woda ogrzana do żądanej wartości lejąca się na żądanie prosto z kranu
- praktycznie gotowa woda do zacieru - nie trzeba godzinę wpatrywać się w Einkocha jak męczy się z podgrzaniem 20-25 litrów do 60-kilku stopni
- elegancko przygotowana woda do wysładzania (wystarczy lekko podmieszać z zawartością jednego gotowania w czajniku 1,5litra)
minusy:
- w zasadzie brak - poza moimi wątpliwościami, czy można wodą, która tamtędy pójdzie traktować jako zdatną do spożycia i wykorzystywania w warzeniu...
- ewentualne koszty
45
Wyślij